1X Technologies otworzyło przedsprzedaż domowego humanoida Neo. Firma pokazuje robota, który podniesie krzesła, odkurzy pod kanapą i otworzy drzwi gościom. W rozmowie z CEO 1X, Berntem Bornichem, zaglądamy pod „sweter” Neo, rozmawiamy o bezpieczeństwie, prywatności, teleoperacji i o tym, dlaczego humanoidalny kształt ma sens w zwykłym mieszkaniu. To nie jest wizja z odległej przyszłości. Pierwsi użytkownicy mają wprowadzić Neo do swoich domów w 2026 roku, choć z zastrzeżeniem, że będzie to wspólna, chwilami wyboista podróż.
Dlaczego robot ma wyglądać jak człowiek
Świat jest zbudowany dla ludzi. Klamki, schody, szafki, odkurzacze, kubki i drzwi powstały z myślą o ludzkich dłoniach i krokach. Infrastruktura zmienia się powoli, więc 1X celowo idzie w humanoidalną formę. Nie chodzi o kopiowanie człowieka, tylko o maksymalne wykorzystanie istniejącego środowiska. Humanoid nie jest może idealny w każdej pojedynczej czynności, ale jest „wystarczająco dobry” w ogromnej liczbie zadań i ma szansę skorzystać z efektu skali.
Ważny jest też aspekt społeczny. Neo ma „ciało”, które komunikuje intencje ruchem i spojrzeniem. Kiedy minie nas w kuchni, zerknie na nas i wróci wzrokiem do pracy. To drobiazg, który sprawia, że czujemy się bezpiecznie. Dlatego robot nosi miękki „sweter” będący rodzajem skóry. Jest przyjazny wizualnie i pozbawiony ostrych, przemysłowych krawędzi.
Co jest w środku: silniki, ścięgna i jeden duży mózg
Sercem Neo są lekkie, bardzo mocne silniki opracowane w 1X. Zamiast klasycznych przekładni robot porusza się dzięki „ścięgnom” inspirowanym biologią. Daje to płynny, cichy ruch i niskie zużycie energii. W praktyce przekłada się to na bezpieczeństwo oraz koszt produkcji.
Zmysły Neo to przede wszystkim para kamer, kierunkowe mikrofony i bogata taktylność dłoni. Każdy staw zna swoją siłę, a palce „widzą” dotykiem. Wszystkie strumienie trafiają do jednego modelu, który decyduje o działaniach. Z perspektywy użytkownika to komputer, tyle że najbardziej „osobisty”, jaki kiedykolwiek mieliśmy, bo porusza się i działa w naszej przestrzeni.
Co Neo potrafi już dziś
Relacja z domu CEO jest konkretna. Neo:
- odkurza skuteczniej niż robot-odkurzacz, bo przestawia krzesła, dojeżdża pod meble i sprząta trudniej dostępne miejsca,
- pomaga w porządkach i częściowo ogarnia pranie,
- otwiera drzwi gościom i wita ich w trybie konwersacyjnego „towarzysza”.
Są też zadania „na dobry dzień”, jak rozładowanie zmywarki. Dużo zależy od tego, jak ułożone są naczynia i czy sytuacja nie wymaga zbyt ryzykownego chwytu. Kluczowe jest to, że Neo ma świadomość ryzyka. Jeśli uzna, że prawdopodobieństwo stłuczenia szkła jest zbyt wysokie, powinien się wycofać i poprosić o wskazówkę.
Na liście „tak, potrafi” pojawiają się też prozaiczne, ale życiowe rzeczy: umycie własnych dłoni po pracy w kuchni, przepychanie toalety, a nawet wyjście z psem. Ten ostatni przykład dotyka jednak strefy publicznej i wymaga dodatkowych zasad bezpieczeństwa.
Autonomia, teleoperacja i wspólne uczenie
W 2026 roku Neo ma być „zaskakująco użyteczny”, ale nie perfekcyjny. System łączy trzy tryby:
- Autonomia — robot sam radzi sobie z wieloma zadaniami. W większości domowych sytuacji wystarczy komenda głosowa.
- Współpraca głosowa — gdy się zatnie, użytkownik mówi: „cofnij się dwa kroki, spróbuj jeszcze raz” i to zwykle wystarcza.
- Teleoperacja — w trudnych przypadkach do gry wchodzi operator w goglach VR, który na chwilę „pożycza” robotowi własne umiejętności. Z takich sesji powstają dane do dalszego treningu, więc każda interwencja realnie poprawia system.
Z filozoficznego punktu widzenia 1X stawia na „współtworzenie”. To ten sam schemat, który znamy z narzędzi generatywnych. Najpierw prosimy, potem doprecyzowujemy, czasem przejmujemy stery, na końcu oszczędzamy czas.
Prywatność nie jest dodatkiem. To warunek umowy
Żeby robot się uczył, musi widzieć i słyszeć. Firma mówi o „kontrakcie społecznym”. Bez danych z życia domowego produkt nie zrobi postępów. Z drugiej strony użytkownik dostaje realną kontrolę:
- operator widzi dom, ale może mieć rozmyte sylwetki domowników,
- właściciel wyznacza strefy zakazane, do których robot nie wjedzie nawet na polecenie operatora,
- po każdej sesji można skasować fragment nagrania z aplikacji,
- ludzie z 1X nie mają domyślnego dostępu do naszych materiałów. Jeśli zespół rozwojowy potrzebuje podejrzeć konkretny incydent, prosi o zgodę. Klucz do odszyfrowania nagrania ma użytkownik.
Model uczy się na danych, lecz dostęp człowieka do tych danych jest ograniczony do sytuacji wyjątkowych i tylko za zgodą.
Bezpieczeństwo zaczyna się od fizyki
Neo jest miękki, lekki jak na możliwości i porusza się w „niskiej energii”. To nie przypadek. Zespół startował od danych o urazach i progach ryzyka. Stąd docelowa waga ok. 30 kg plus margines, prędkości ruchów podobne do zwykłego, niewytrenowanego człowieka i unikanie ostrych krawędzi.
Dalej są systemy techniczne. Neo ma fizyczny wyłącznik bezpieczeństwa i słowo-stop, które natychmiast przerywa czynność. Ma też „inspektorów” o prostych, twardych regułach: nie wolno chwytać bardzo gorących, bardzo ciężkich albo ostrych przedmiotów, nie wolno wykonywać działań ewidentnie zagrażających domownikom. To warstwa nad uczeniem maszynowym, która ma prawo powiedzieć „nie”.
Czy wpuścić robota do pokoju dziecięcego? CEO uczciwie mówi, że wczesny program nie jest adresowany do domów z maluchami. Firma będzie zwiększać zakres bezpiecznych zastosowań stopniowo.
Kto operuje moim robotem
Teleoperatorzy na starcie będą lokalni i przeszkoleni. Ich praca jest nadzorowana przez menedżera bezpieczeństwa, który w każdej chwili może wkroczyć. Użytkownik widzi, kto ma dostęp i może ograniczać obecność operatorów do konkretnych okien czasowych albo w ogóle zamawiać zadania, gdy nikogo nie ma w domu.
Praktyka wygląda tak, że jedna osoba kontroluje wiele robotów i „kolejkuje” im prace. W pojedynczych, zupełnie nowych zadaniach operator bywa potrzebny w trybie „nauki przez pokaz” z użyciem VR. Na ogół jednak Neo powinien dociągnąć większość rzeczy autonomicznie, a człowiek tylko odblokuje go słowem, gdy coś pójdzie nie tak.
Ile to będzie kosztować i dla kogo to jest
1X planuje program dla wczesnych użytkowników z opłatą wejściową i abonamentem. Firma chce mieć pewność, że obie strony są zaangażowane w rozwój produktu i gotowe na „przygodę” współtworzenia. Rok 2026 ma być punktem zwrotnym, kiedy przydatność przeważy niedogodności i zacznie się realna adopcja.
Dla kogo Neo ma sens już w pierwszej fali? Dla osób, które traktują go jak narzędzie do zwiększania własnej produktywności. To wsparcie przy rutynie i logistyce domu, nie magiczny lokaj. CEO mówi wprost, że dziś Neo oszczędza mu około pół godziny dziennie. Ta wartość będzie rosła wraz z treningiem i akceptacją drobnych kompromisów.
Co z tą pełną autonomią
„Pełna autonomia” w przestrzeni mieszkalnej to zadanie kalibru AGI. Tak jak agenci kodujący nadal potrzebują menedżera, tak roboty przez długi czas będą działać pod nadzorem człowieka. To nie wada. To realistyczna architektura bezpieczeństwa i jakości.
Szerszy obraz: od domów do laboratoriów
Humanoidy mają ambicję wyjścia poza mieszkania. W fabrykach roboty będą budować roboty. W laboratoriach odblokują tempo eksperymentów. Ważne, by AI zyskała fizyczność, bo inaczej to ludzie staną się „rękami” sztucznej inteligencji w świecie materiałów. 1X stawia na symbiozę: ludzką kreatywność połączoną z siłą i powtarzalnością maszyn.
Co zobaczymy za pięć lat
W wizji 1X rośnie samodzielność i dostępność usług opiekuńczych. Osoby starsze i z niepełnosprawnościami zyskują niezależność. Gospodarstwa domowe oszczędzają czas i energię. Gospodarka korzysta z nowej podaży pracy. Najważniejsze jednak jest to, że roboty uczą się w środowisku, które naprawdę reprezentuje ludzkie życie. Internet to tylko wąski wycinek naszego doświadczenia. Prawdziwą różnorodność daje dom.
Jak to przełożyć na decyzję dziś
- Zakres zadań: sprzątanie, proste prace porządkowe, podstawowa obsługa gości i drzwi. Zadania ryzykowne Neo powinien umieć rozpoznać i odpuścić.
- Model współpracy: mówisz, korygujesz, czasem przejmujesz stery. Teleoperator jest planem B i źródłem danych do dalszego uczenia.
- Prywatność: masz strefy zakazane, zamazywanie sylwetek i prawo do kasowania nagrań. Dostęp ludzi z firmy wymaga twojej zgody.
- Bezpieczeństwo: miękka konstrukcja, ograniczenia energii ruchu, słowo-stop i fizyczny wyłącznik. Dodatkowe reguły, które blokują niebezpieczne działania.
- Oczekiwania: pierwsza fala to „przygoda”. Zyskasz czas i wygodę, ale zaakceptujesz potknięcia oraz udział w procesie ulepszania.
Zobacz rozmowę z CEO 1X
Jeśli chcesz wejść głębiej w filozofię 1X, bezpieczeństwo i techniczne niuanse, warto obejrzeć pełną rozmowę. To około półgodzinny materiał, gęsty od szczegółów, który świetnie pokazuje, jak z wizji rodzi się realny produkt.






Leave a Comment